Menu główne
Szukaj
| Z gaśnicą u nogi |
|
| 25.11.2009. | |
|
1. Poseł PSL Aleksander Sopliński odwiedził Wileńszczyznę, z której powrócił z taka oto refleksją: ....zauważam, że życie Polaków na Litwie nie jest łatwe. Czują się oni pokrzywdzeni wyrokiem litewskiego sądu, odmawiającym im pisowni nazwisk w języku ojczystym. Gorycz wzmaga fakt, że obiecywali im to czołowi litewscy politycy, nawet Dalia Grybauskaite. Pytali mnie, czy również na nagrobkach nie będą mogli umieszczać swoich nazwisk. Tłumaczyłem, że jako Polacy musimy zrobić wszystko co możliwe, aby wyeliminować lęk małej Litwy przed dużą Polską. Prosiłem, żeby działania Polaków były spokojne i wyważone, ale stanowcze. Aby Litwini nabrali przekonania, że dążenie do pisania nazwisk w ojczystym języku nie jest przejawem separatyzmu, lecz tęsknotą za korzeniami, za rodzinną historią i tradycją. Dużą rolę do odegrania w łagodzeniu tych lęków mają polscy politycy. Dlatego ze zdumieniem przeczytałem wypowiedź europosła PiS Janusza Wojciechowskiego dla „Tygodnika Wileńszczyzny”. Gazeta przytacza jego wypowiedzi, że „żarty się skończyły” i „trzeba politycznie zaatakować Litwę na wszystkich możliwych forach międzynarodowych”. Na koniec twierdzi on, że litewski paszport z nazwiskiem Janusas Vojciechovskis też by podarł. Czyż nie jest to woda na młyn litewskich przeciwników kultywowania polskości przez naszą mniejszość na Litwie? ... ... Kiedy widzę pożar, chwytam za gaśnicę, a nie za kanister z benzyną... 2. Gaśnica – powiada pan poseł? No cóż, stoimy z tą gaśnicą jak durnie już prawie dwadzieścia lat, lejemy pianę, a Litwini śmieją się i dolewają benzyny. Podpisali, a jakże, konwencje i traktaty, uchwalili ustawę o mniejszościach narodowych, gwarantującą oryginalną pisownię nazwisk – po czym mają to wszystko w nosie. Wbrew wszelkim zobowiązaniom zmuszają Polaków do obcej pisowni nazwisk i każą zdejmować tabliczki z polskimi nazwami ulic. 3. Pan Sopliński zaleca cierpliwe przekonywanie Litwinów, że wielka Polska małej Litwie nie zagraża. A przecież Litwini to nie idioci i dobrze wiedzą, że ze strony Polski mają zagwarantowane absolutne bezpieczeństwo, bo jesteśmy razem w UE i w NATO. U nas nawet mysz nie piśnie, że coś nam się od Litwy należy. Przez grzeczność nie wspominany nawet, że Wilno było kiedyś polskie, a Litwinów mieszkało w nim pół procenta. I że Wilno straciliśmy na rzecz Litwy w wyniku paktu Ribbentropp-Mołotow. My nie mamy nawet polskiej Eriki Steinbach i wcale nie chcemy mieć. 4. Ile lat mamy jeszcze stać z tą gaśnicą u nogi i cierpliwie Litwie tłumaczyć, że Polska nie jest dla niej wroga? Ile próśb mamy jeszcze zanieść, żeby Litwa łaskawie przestrzegała wobec naszych rodaków fundamentalnych zasad prawa? 20, 50, 100? Ile jeszcze wody ma upłynąć w Wilii i Wilejce, żeby Polacy, na ziemi swych praojców, nie byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii? 5. Idąc tokiem myślenia posła Soplińskiego trzeba zmienić polski hymn. Śpiewamy w nim przecież – co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy! Litwa może to odczytywać jako niewybredną aluzję… P.S. Niech pan poseł Sopliński przeczyta sobie, co w sprawie Litwy powiedział w Europarlamencie znanu mu zapewne Jarosław Kalinowski. Biłem mu brawo, bo właśnie zrobił to, o co apelowałem - w oświadczeniu poselskim zaatakował Litwę za łamanie praw mniejszości polskiej. Ostro i bez pardonu. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
