Menu główne
Szukaj
| Potrójny skandal z udziałem Niesiołowskiego |
|
| 30.11.2009. | |
|
1. Niesiołowski tym razem ma rację. Świętą rację! Pozew wytoczony przeciw niemu przez NBP jest rzeczywiście skandaliczny. 2. Skandal jest potrójny.Po pierwsze – że prezes NBP w ogóle poszedł z tą sprawą do sądu, po drugie – że zamiast sam ponieść koszty procesu, wrzucił je w koszty banku, czyli w nasze koszty, a po trzecie – że skala żądań wskazuje, iż nie chodzi o sprawiedliwość, tylko o wbicie Niesiołowskiego w ziemię. Stwierdzenie, że prezes NBP, rekomendowany na to stanowisko przez PiS jest funkcjonariuszem tej partii, nie jest ani obelgą, ani pomówieniem, w moim przekonaniu nie narusza też dóbr osobistych prezesa. Opinia i nic więcej. Konstytucyjna wolność słowa. Jeśli pan prezes Skrzypek uważa inaczej – proszę bardzo, niech się procesuje, ale na własny koszt, a nie Banku. Przegra ten proces z kretesem i niech sam zapłaci za tę porażkę. Dlaczego Naród Polski (bo przecież Bank jest Narodowy i Polski) ma płacić za urażoną ambicję prezesa Banku? 4. Skoro prezes występuje z pozwem na koszt NBP, to Niesiołowski na koszt Sejmu powinien się przed tym pozwem bronić. Jak wojna konstytucyjnych instytucji państwowych, to wojna, a siły niech będą mniej więcej wyrównane. 5. Gdy w 1995 roku przyszedłem do NIK, to zanim rozejrzałem się po Izbie, już ze sto razy zarzucono mi, że przychodzę tam jako siepacz PSL-u. Do łba mi nie przyszło latać z tym do sądu, a żeby wnosić pozew w imieniu NIK-u? - nie, taka myśl w ogóle nie mogłaby nawet wykiełkować w najgłębszych zwojach mojej mózgownicy. Ja po prostu robiłem swoje i udowodniłem iż funkcjonariuszem żadnej partii na tym urzędzie nie byłem. Udowodniłem to nie pozwem, tylko czynem. Prezesowi NBP doradzam to samo. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
