Menu główne
Szukaj
| Oskarżony się przyznał, ale gdzie dowody winy? |
|
| 12.01.2010. | |
|
Przeczytajcie państwo poniższą wiadomość z serwisu Onet.pl. i mój do niej komentarz: Brutalny mord 13-latki; kluczenie podejrzanego Przed Sądem Okręgowym w Koszalinie (Zachodniopomorskie) rozpoczął się proces 36-letniego obecnie Marka H., oskarżonego o zgwałcenie i zamordowanie w 1997 roku 13-letniej dziewczynki. Trzynastoletnia Sylwia z Bobolic zginęła 4 kwietnia 1997 r., przed śmiercią została trzykrotnie zgwałcona. Jej zwłoki cztery miesiące później znalazł w lesie niedaleko miejscowości mężczyzna wyrąbujący drewno na opał. Prowadzone wówczas śledztwo nie doprowadziło jednak do wykrycia sprawcy i zostało z tego powodu umorzone. Postępowanie wznowiono w październiku 2008 r. po anonimowej informacji. Wkrótce policjanci zatrzymali Marka H. Początkowo przyznawał się do udziału w zabójstwie, jednak jako głównego sprawcę wskazał nieletniego w 1997 r. kuzyna Rafała B., który w 2001 r. w nie do końca jasnych okolicznościach popełnił samobójstwo. Według Marka H., to właśnie Rafał miał zadać Sylwii śmiertelne ciosy kamieniem w głowę oraz dwukrotnie ją zgwałcić. Sam H. przyznał się do jednego stosunku z zamordowaną. Prowadząca śledztwo Prokuratura Rejonowa w Szczecinku wykluczyła jednak udział Rafała B. w morderstwie i całą winę przypisała Markowi H. Ten zaś odwołał wyjaśnienia, w których przyznał się do udziału w zbrodni, twierdząc, że został do nich zmuszony podstępem i siłą przez policjantów. Według Marka H., policyjni dochodzeniowcy mieli go w czasie przesłuchania bić, straszyć pistoletem i kijem bejsbolowym. Zbieżność wyjaśnień z ustaleniami śledczych co do okoliczności zabójstwa miała zaś wynikać z tego, że policjanci pokazali wcześniej oskarżonemu część materiału dowodowego. W toku śledztwa sprawdzano wątek wymuszania zeznań, ale nie został on potwierdzony. Marek H. konsekwentnie się go jednak trzyma. W złożonych przed sądem wyjaśnieniach powiedział, że został zmuszony do przyznania się do winy, faktycznie zaś Sylwii nie znał i nie ma nic wspólnego z jej śmiercią. Przesłuchiwani biegli za bardziej wiarygodne uznali jednak pierwsze wyjaśnienia Marka H. ze śledztwa. Zdaniem specjalistów, wskazują na to na podane przez niego szczegóły zdarzenia. Według biegłych, oskarżony ma nieprawidłową osobowość m.in. w zakresie emocjonalnych relacji z bliskimi. W chwili morderstwa był poczytalny i zdawał sobie sprawę z tego, co robi. Proces będzie kontynuowany w czwartek. Na drugiej rozprawie sąd zamierza wysłuchać świadków, m.in. koleżanki i kolegów ze szkoły Marka H. Komentarz: 1. Po pierwsze –nie mord 13-latki lecz mord na 13-latce albo zamordowanie 13 latki. Ale nie o to chodzi, lecz o sam proces. Nie znam okoliczności sprawy, ale z tego co czytam, to oskarżenie opiera się wyłącznie na przyznaniu się do winy w śledztwie, odwołanym przed sądem. 2. Przyznanie się w śledztwie wygląda mniej więcej tak, że facet siedzi na krześle, lampa świeci mu w oczy, a nad nim wydziera się i wymachuje pałą policjant zły, dobrze jeśli nie bije, natomiast policjant dobry częstuje papierosami i radzi, żeby się przyznał, tak będzie lepiej Zaprawiony kryminalista to wytrzyma, słaby psychicznie człowiek załamie się szybko. Przyzna się nawet do zabójstwa Kennedy,ego. 3. Jako sędzia najbardziej nie lubiłem tych spraw, w których oskarżony przyznawał się do winy jak z nut. Jeśli to przyznanie odwołał i jeśli nie było obiektywnych dowodów jego winy, nie skazywałem nigdy.Przyznanie się do winy w policyjnych pokojach przesłuchań to dla mnie nie był dowód, bo nie miałem pewności, że to były przyznania dobrowolne i niewymuszone. 4. Nie zapomnę chłopaka, którego oskarżono o zabójstwo własnej matki.Dwudziestolatek, nieporadny, trzymający się matczynej spódnicy został oskarżony o to, że ją udusił i wrzucił do jakiejś studzienki. Zamknęli go tuż przed pogrzebem. Przyznał się po godzinie przesłuchania. Siedział rok, został z niego wrak człowieka. Na rozprawie nic się nie zgadzało, nic nie pasowało do wersji, że on zabił. Zabił ktoś inny, nie wiadomo kto, bo w międzyczasie przepadły wszelkie tropy, prowadzące do prawdziwego zabójcy. Chłopak został uniewinniony, ale psychicznie został zdruzgotany do cna. 5. A inny podobny słaąbeusz został w Gdańsku skazany na 15 lat za zabójstwo dziecka.Też się przyznał w śledztwie, a jakże, długo z policjantami nie dyskutował. Przed sądem odwoływał to przyznanie, ale nikt go nie słuchał. Odczytane zostały protokoły ze śledztwa. Za trzy lata jakiś zboczeniec zabił w okolicy inne dziecko, a potem przyznał się niespodziewanie, że to wcześniejsze dziecko to też on zabił. Ten skazany na15 lat jeszcze z pół roku siedział, zanim go wypuścili. Policja,prokuratura i sąd maja na sumieniu nie tylko cierpienie niewinnie skazanego człowieka. Maja tez na sumieniu śmierć tego drugiego dziecka, bo gdyby szukali prawdziwego winnego, to może by go od razu znaleźli i drugie dziecko nie musiało zginąć. 6. W notce jest mowa o tym, że wiarygodność wyjaśnień oskarżonego oceniają biegli. Cholera, to już nawet w ocenie zeznań biegli wyręczają sąd? Kiedyś tego nie było? Biegli wypowiadali się w rozmaitych kwestiach technicznych, ale zeznań ani wyjaśnień nie oceniali.Zmienił się nam wymiar sprawiedliwości. Biegli wierzą w wyjaśnienia ze śledztwa, bo świadczą o tym podane szczegóły...a jeśli te szczegóły zostały mu podstawione pod nos razem z policyjną pałką do powąchania? 7. Wersja wymuszania wyjaśnień nie potwierdziła się.... ciekawe jak się nie potwierdziła. Policjantów zapytano czy wymuszali, a oni zaprzeczyli – najpewniej tak. 8. Śledztwo wznowiono na podstawie anonimowej informacji – też ciekawa rzecz.Ktoś zadzwonił, że to Marek H., zatrzymano go, przesłuchano i się przyznał? W ten sposób z każdego można zrobić zabójcę. A i tak w komentarzach odezwało się niemało durniów z żądaniem kary śmierci. Myślę, że ta sprawa jest najlepszym argumentem przeciw karze śmierci, z uwagi na wielkie ryzyko pomyłki sądowej. 9. Jakie z tej sprawy płyną wnioski. Moim zdaniem dwa zasadnicze. Pierwszy – śledztwa, zwłaszcza w sprawach o zabójstwa, powinni prowadzić wyłącznie prokuratorzy, nie żadna policja. I po drugie – należy przywrócić funkcję sędziego śledczego, który będzie przesłuchiwał podejrzanych w śledztwie i co do którego można będzie mieć pewność, że nie bije i zeznań nie wymusza. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
