Menu główne
Szukaj
| Juszczenko, klęsko ty nasza |
|
| 26.01.2010. | |
|
1. Gdy pięć lat temu, za sprawą polskich posłów, Parlament Europejski wystroił się cały w pomarańczowe szaliki, ja się tym szalikiem nie owinąłem. I publicznie zbierałem cięgi za wypowiedź, żeby się w ukraińskie wybory nie wcinać. Wyszło na moje. 2. Prezydent Juszczenko odchodzi w niesławie. Jeśli urzędujący prezydent, tam na Ukrainie, gdzie silna jest wschodnia mentalność respektu dla urzędującej władzy, jeśli tam po 5 latach jego poparcie spadło do zaledwie kilku procent, to znaczy że jego prezydentura okazała się totalną klęską. I niestety jest to również nasza klęska. 3. Truizmem jest przypominanie, jak ważna jest dla nas Ukraina. Jak ważne dla naszego bezpieczeństwa jest jej niepodległość i polityczna orientacja ku Europie. Niestety obawiam się, że Juszczenko wizję takiej Ukrainy zaprzepaścił na długie lata. 4. Inna sprawa, czy sami Ukraińcy chcą takiej Ukrainy, jakiej chcą Polacy. Europejskiej i w pełni suwerennej wobec Rosji. Obawiam, że niestety nie, że większość Ukraińców nie wyrywa się ku Europie, bo ma głebokie wschodnie, a w dużej mierze wprost rosyjskie korzenie. Iluzją było oczekiwanie, że Ukraincy nagle na kijowskim Majdanie przemienią się w miłośników Unii Europejskiej i jak grzeczne dzieci pomaszerują w stronę Europy, trzymając się Polski za rączkę. Z góry było wiadomo, że tak nie będzie. 5. Tak nie będzie tym bardziej, że Ukraińcy długo będą teraz pamiętali, kto im Juszczenkę wypromował, kto za niego dawał poręczenie. I obawiam się, że teraz jakiekolwiek rady Polaków udzielane Ukraińcom będą odnosiły odwrotny skutek. Takie są skutki, jak się z butami wchodzi do cudzego domu i próbuje ustawiać w nim meble. Ukraińcy w nasze sprawy się nie mieszają. Raz jeden prezes ukraińskiego związku piłkarskiego zarekomendował Bońka, czym nawet leśnych dziadków z PZPN wprawił w osłupienie i wszelkie szanse Bońka definitywnie przekreślił. 6. A na pożegnanie Juszczenko wytaszczył na piedestał Banderę. To nie był policzek, to było danie Polsce w pysk. W tysiącletniej historii Polacy nie doświadczyli większego okrucieństwa, niż to, którego doznali od oprawców Bandery. Jeszcze żyją świadkowie, jeszcze żyją cudem ocalałe ofiary, z ich okaleczoną pamięcią i duszą. Czcicielowi Bandery nie tylko nie można dawać poparcia. Jemu nie wolno podać ręki. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
